Dziś jak podały media zmarł Franciszek Starowieyski, jeden z najbardziej utalentowanych polskich artystów grafików, twórca awangardowy, szokujący, prowokujący. Używał artystycznego pseudonimu Jan Byk.
To Starowieyski powiedział, że winne za upadek Polski jest mieszczaństwo, które nie potrafiło wybudować porządnego pieca z porządnie wypalonych kafli, i wyprodukować porządnie mebli użytkowych. Badał ich lichotę i czuł ją pod swoimi rękami.
Nie arystokracja.
Franciszka Starowieyskiego widziałem w życiu raz w 1977 roku: poproszono mnie abym był jego Cicerone na spektaklu przedpremierowym akademickiego teatru, znanego już wtedy w Polsce i zagranicą - Sceny Plastycznej KUL. Ekipa Sceny Plastycznej była zajęta przygotowaniami do spektaklu, nawet reżyser Leszek Mądzik przez cały spektakl był na swoim elektronicznym punkcie dowodzenia. Nie miałby się kto zająć słynnym i poważanym artystą.
Przedstawiono mnie F. Starowieyskiemu: „to jest Andrzej „Publicysta”. Byłem w oficerkach, bryczesach, kremowej podkuszulce z napisem „Polonia”, marynarkę w drobną kaszkę miałem z lekko i artystycznie wyrwaną dziurą na łokciu, a z jej dolnej części zwisało swobodnie zapięte jedna w drugą 6-7 agrafek. Na to dictum Jan Byk zrobił swoją sztuczkę (artyści mają ich zawsze pod dostatkiem) – pamiętam ją do dziś, nie mogę powiedzieć co powiedział mi osobiście. Ale nauczył mnie wtedy jednym pytaniem wielu, bardzo wielu rzeczy.
Artysta to jest taki ktoś, kto nas uczy: jak wygląda kreska, jak wygląda tusz, piórko, farby olejne, pędzle, papier do rysowania, jak wygląda perspektywa, jak wygląda maska, kukła, ludzki strach, jak go zwyciężyć, dlaczego nieraz nie rozmawiamy, dlaczego często nie umiemy mówić, co to jest język, jak wyglądają skrzypce, kto na nich gra, czym jest sztuka i jak się jej należy uczyć.
Jak wygląda ludzkie ciało, oczy, kości, ścięgna, język którym tak kochamy mówić do siebie i mówić jakbyśmy chcieli zagadać nasz paniczny strach przed śmiercią na śmierć. Dzieci Śmieci. Dzieci Śmierci.
Zawsze Cię podziwiałem Stary, mając kilkanaście lat już studiowałem Twoją kreskę i Twoją wyobraźnię, ale nie mogłem zostać rysownikiem. Zawsze Cię podziwiałem.
Niech Cię odprowadza dobra nasza myśl, niech Cię odprowadza piękna pieśń Sir George’a Harrisona który z bhaktami śpiewa o Wielkim Panu Govindzie:
Zmarł Jan Byk - Franciszek Starowieyski
-
tak
-
Zrobi się jeszcze bardziej szaro...
Takich oryginałów i barwnych postaci rodzi sie coraz mniej.i
-
Autor
Był artystą, który, podobnie jak Fellini w swych filmach, umiał malować kobiety.
Szkoda, że odszedł.
-
publicysta
Tak, niezwykły grafik, poruszający [nieraz wręcz okropnie poruszający :)].
Tak przy okazji zapytam Cię, bo mi ostatnio chodzi po głowie, jak to jest kiedy umiera osoba o innej religii niż moja. Jeśli np. ja jestem chrześcijanką, a umarł buddysta - to lepiej dla tej osoby, żeby po chrześcijańsku modlić się za jego duszę, czy odmówić buddyjską modlitwę dla umarłego?Jeszcze jedno mnie w pewnym sensie dręczy: interesować się różnymi religiami to co innego niż zmienić religię. Są w Polsce [i nie tylko, ale zawężę problem do Polski] ludzie, którzy w dorosłym życiu decydują się przejść np. na buddyzm. Zastanawiam się, czy jest to możliwe, żeby po latach tradycji chrześcijańskiej, przy zanurzeniu w chrześcijańskie symbole, mimo wszystko zmienić zupełnie swoją religijną tożsamość, że tak powiem. Pojawia się przecież konflikt, w buddyzmie nie ma pojęcia Boga, a w chrześcijaństwie "Jest Jeden Bóg".
-
@giz 3miasto: tak to był prawdziwy artysta
Żył sztuką, był też rzemieślnikiem sztuki, tak jak powinno być, znał materię z której tworzył
Pozdrowienia:)
-
@nemo49: już jest szarawo
Celne spostrzeżenie: robi się szaro, coraz mniej oryginalnych ludzi, artystów
Ginie duch w narodzie, ta konieczna omasta do łyżki z zupą, lub lenistwo wygania wszelką oryginalność:)
-
@maia14: artysta bez kobiety niewiele jest wart
Kobiety w historii sztuki są jak kwiaty i bogowie czołowymi bohaterami. Tak myślę, że jeśli wahnie się ta proporcja w sztuce - to nie ma sztuki, tylko rozpacz lub melancholia
Tak, szkoda że odszedł - jakby powstało jakieś niepotrzebne nieporozumienie
-
F. Starowieyski
przeczytałam o Jego śmierci tuz przed wyjściem z pracy. Bardzo smutna wiadomość. Bardzo podobały mi sie jego prace, często takie trochę demoniczne. Dla mnie byl jednym z najlepszych współczesnych polskich malarzy i grafików. Kiedys, dawno w telewizji byl cykl (?) progamów z paniem Franciszkiem. Z zafascynowaniem patrzyłam jak z szybko stawianych kresek wyłania się postac ludzka lub głowa konia. Kiedyś jednym ruchem narysowal nieomal idealny olbrzymi okrąg. Był artystą, interesującym człowiekiem i przystojnym mężczyzną (ze świetnym wyczuciem stylu). Zazdroszczę Ci publicysto, że poznałeś Go osobiście.
-
Re: po buddyjsku czy po chrześcijańsku
Kathrinna, ale masz problem... ;)
Jesli Bóg jest - to i tak zrozumie.
Jeśli Boga nie ma - to zrozumie tym bardziej ;-)
A "Byka" szkoda...choć - z drugiej strony - pięknie odszedł, na progu* starości...
-----------------------------
* Oczywiście - w Jego przypadku, nie w ogóle...
-
@Kathrinna: ważne jest pożegnać kogoś szczerze
Cóż z tych czy innych słów - latają na wietrze jak im każe wiatr. Ważna jest postawa wobec tego kogoś kogo żegnamy, lub odprowadzamy w ostatnią drogę. Jakie dobierzemy wtedy słowa - znajdą się same!
Modlić się za buddystę o jego duszę nie za bardzo wypada - w buddyzmie nie ma pojęcia duszy, jak i jakiegoś emocjonalnego czy psychicznego centrum świadomości. Jeśli jesteś chrześcijanką a chcesz odprawić buddyjskie ceremonie - odpraw buddyjskie. Jeśli chcesz chrześcijańskie - odpraw chrześcijańskie.
Zmienić religię, np. z chrześcijaństwa na buddyzm. Buddyzm nie mówi o Bogu, co oczywiste. Zwłaszcza Czan (Zen). Ale z drugiej strony człowiek jest wolny - może odejść w każdej chwili od jakiejkolwiek religii. Idzie tylko o to, żeby nie mieszał religii ze sobą, ani ich nie zdradzał.
Przy zmianie religii z chrześcijaństwa na buddyzm nie ma konfliktu. Może być tylko trochę niezrozumiały brak odniesienia do Boga, o ile silnie występował w życiu. Są tam natomiast inne rzeczy.
Trzeba patrzeć też na siebie i widzieć: co rozumie się z danej religii i czy kiedykolwiek da radę coś z niej zrozumieć. Z drugiej strony trzeba też mieć jakieś zaufanie do twórców wielkich systemów, że obmyślii je dla ludzi - a więc nie są one nie-ludzkie:)
-
@kuzynk.edyta: był też światowym człowiekiem
znał świat, jeżdził po świecie. Był też uważny. Miał wyjątkowy talent, ale pracował nad nim - co określam mianem rzemiosła. Myślę, że potrafiłby naprawić stół, mebel, krzesło, etc!
Jak Krystian Zimerman, który dziesiątki razy rozkręcał i skręcał swój fortepian.
I co jeszcze, miał styl, ale nie epatował nim gdy nie trzeba. Był skromny w obejściu, nie "rzucał się ludziom w oczy". Artyści z extraklasy tacy są - będę pisał o Zbigniewie Cynkutisie z Teatru Laboratorium Jerzego Grotowskiego, coś więcej napisze na ten temat.
-
Hasła o Franciszku Starowieyskim herbu Biberstein:
Culture.pl, link:
http://www.culture.pl/pl/culture/artykuly/os_starowieyski_franciszek
Wiki:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Starowieyski
Galeria:
http://www.poster.com.pl/starowieyski.htm
-
Piękna galeria prac F. Starowieyskiego
http://images.google.pl/images?rls=ig&hl=pl&q=Franciszek+starowieyski&lr=&um=1&ie=UTF-8&ei=rA-jSa3SE4yW0AWyzJGbDQ&sa=X&oi=image_result_group&resnum=7&ct=title
-
Dziękuję publicysto
za ten wpis >>> dołączam się z dobrymi myślami >>>
-
Nina Rozwadowska o F. Starowieyskim:
Poznałam go w 1979 roku i od tamtej pory się zaprzyjaźniliśmy. Niesamowity gawędziarz, świetnie puentujący otaczający go świat. Niezwykle optymistycznie nastawiony do świata. Lubił dobrze zjeść, lubił też kobiety - bardzo -
Niezwykły człowiek, już teraz takich nie ma. Z domu wyniósł kindersztubę, wiedział, jak się je, czym się je. Zawsze był dopięty na ostatni guzik, czy gdzieś się wybierał, czy jeśli odwiedzano go w domu. Nawet trochę snob - zwracał uwagę na dobre ubranie, buty, sam tak się ubierał i zauważał je u innych. Denerwowało go chamstwo, brak manier, wiedzy, powierzchowność dzisiejszych czasów. Z drugiej strony sam nie znał się na komputerze, telefonie komórkowym. Był zanurzony w baroku, kiedy wszyscy świętowali rok 2000, dla niego zaczął się 1700.
Kolekcjonował przedmioty z tamtych czasów i zebrał ich sporą kolekcję.
Link do tej ciekawej wypowiedzi:
http://www.dziennik.pl/kultura/article326876/Rozwadowska_to_byl_po_prostu_fajny_facet.html
-
@JózefK: dzięki, jest mi bardzo miło
Pozdrawiam:)
-
Bo to był ktoś...
Mnie zawsze zastanawiała łatwość z jaką rozprawiał się z różnymi hochsztaplerami, A na takich, jako kolekcjoner natykał się dość często. Pamiętam jak pewien profesor od sztuki tłumaczył Bykowi, przez parenaście minut dlaczego jest pewien swojej ekspertyzy, XVII -wiecznej praski. A ten nic, Profesor skończył, Byk, który był niesamowicie silny, odwrócił praskę plecami, wyjął spod kawałek listwy i podetknął oszustowi pod nos. Tamten się zrobił czerwony i uciekł .Bez słowa. Następnego dnia praski już w Desie nie było. Minimum słów - maksimum efektu.
-
Artysta bez kobiety niewiele jest wart?
Niech pan nie poapda w takie stereotypy.
Bo co wtedy zrobić np. z Michałem Aniołem?
-
Żeby być w temacie...
Ta śmierć to oczywiście wielka strata. Fascynujące było to jego barokowe rozpasanie. :(
-
@Bajbars: Czystej wody zawodowiec
F. S. znał swój fach, swoje rzemiosło: sztukę. Wtedy kiedy ma się opanowane rzemiosło da się radę każdemu hohsztaplerowi. Na tej samej zasadzie dowodził fatalnej roli mieszczaństwa: słabo wypalone kafle, słabo wykonane meble, etc. Wie Pan - dowód z rzemiosła, z mistrzostwa opanowania fachu. Bardzo ciekawy. I nie do zbicia.
Mnie podczas tej rozmowy w KUL - a był to przedpremierowy pokaz spektaklu Sceny Plastycznej "Wilgoć" - też "podsunął pod nos" pewien kluczowy problem. Żebym się nad nim zastanowił - jego teza, obserwacja jest ważna do dziś!
Co ciekawe: przed pokazem "Wilgoci" i w trakcie - a tylko wtedy się Nim zajmowałem, potem już Leszek Mądzik i Scena - był bardzo uważny, skupiony, wyciszony. Nie odróżniłby go Pan od widowni, ok. 50 osób. Żył sztuką, swoim żywiołem.
Ciekawe też jest, że w na przełomie lat 60 i 70-tych XX wieku jego awangardowa sztuka była traktowana jako coś oczywistego dla wszystkich. Tak samo jak polska szkoła plakatu. Do dziś pamiętam wrażenie jakie na mnie robiły jego grafiki w "Poezji" wtedy czołowym miesięczniku literackim.
Cały czas też jestem przekonany - stąd moje pierwsze posty nt. Grotowskiego i "warsztatu" TA KUL - że polska awangarda przełomu lat 60-tych i 70-tych i przełómu lat 70-tych i 80-tych była bardzo silna. Niestety - zaszkodził jej stan wojenny - wielu wyjechało, wielu bojkotowało stan wojenny i nie pokazywało swoich prac, nie drukowało swoich poezji. Przerwały się naturalne procesy w polskiej kulturze. O tym trzeba pisać i jeszcze raz pisać. Stan wojenny zaszkodził polskiej kulturze na kilkadziesiąt lat.
Pozdrowienia.
-
@Walpurg: "kobieta" jako element rzeczywistości
A nie jako przedmiot "mrocznego pożądania" czy życiowa partnerka. W mojej opinii sztuka, niekiedy nauka - celowo odwołuje się niekiedy do kobiety jako jednego z silniejszych obrazów rzeczywistości. W nauce można wymienić Condillaca. Wiele kobiet było też wybitnymi artystkami - jak choćby nasza Grażyna Bacewicz, której poświęciłem też notę. Kobiety w sztuce są bardzo zdolne - rzemiosło "trafia" każdego bez względu na płeć, jak sama strzała Amora.
Na clipie muzycznym choćby z pięknymi wykonaniami pieśni wedyjskich przez George'a Harrisona - też arystokraty, tyle, że angielskiego - widzimy postać Govindy-Kriszny, ale i bez przerwy obecna postać jego przyjaciółki Śri Śrimati Radharani.
Kobiety wnoszą do sztuki pewien element, którego mężczyźni nie mają - dlatego napisałem, że sztuka bez kobiet jest martwa.
Pozdrawiam serdecznie:)
-
@Walpurg: śmierć jako strata - oczywiście!
Jak dowiedziałem się z noty prasowej - od razu napisałem teskt i wrzuciłem w bloga. Oczywista strata dla polskiej kultury. Dlatego też, że mistrz rzemiosła artystycznego jest nim również z tego powodu, że UCZY SZTUKI.
A jego organiczne formy, biologiczna żywiołowość - jest oczywistym odwołaniem się do Natury, do Przyrody, w jej samej definicji. Ciekaw jestem czy któryś krytyk zauważył ten Oświeceniowy nerw w jego sztuce?
Przypominam sobie dyskusję - nieszczęśliwie przerwaną przez zmiany technologiczne na Salonie24.pl - z blogerem MimochodemIV o współczesnym chińskim malarstwie [zob. w moich polecanych stronach: Malarz]. W przypadku F.S. i w przypadku tego chińskiego malarza - jest ta sama bliskość przyrody i bliskość człowieka.
-
znałem Starowieyskiego osobiście
Był dziwakiem. Lubił popisywać się znajomością niemieckiego, którego nauczył się od niemieckiej niańki jeszcze przed wojną. Trzeba przyznać, że mówił w tym języku bardzo płynnie. Chętnie używał swojego drugiego nazwiska - von Biberstein. Niekiedy zameczał towarzystwo opowieściami na temat swojego szlacheckiego pochodzenia, herbów i powinowactw. Umiał to jednak robić z wdziękiem i poczuciem humoru, tak że trudno było zarzucić mu snobizm.
Jedną z takich historii opowiadał kiedyś w mojej obecności wspólnie ze swoją żoną, Teresą. Kiedyś, jeszcze za Peerelu, podróżowali razem po Stanach. Jadąc z Teksasu do Kaliforni postanowili zrobić przerwę w jakimś kowbojskim lokalu, żeby coś zjeść i odpocząć. Starowiejski zamówił szynycel po wiedeńsku, ale to, co dostał, było czymś innym. Doszło do wymiany zdań z właścicielem baru, człowiekiem, jak się okazało, uprzejmym i ciekawym świata. Zaproponował mu, żeby pokazał kucharzowi, jak się przyrządza prawdziwy "Wiener Schnitzel".
Starowieyski nigdy nie gustował w gotowaniu. Miał troche tremy, ale nie chciał się ośmieszyć jako znawca kuchni wiedeńskiej. Zgodził się na propozycję i przyrządził sznycel tak jak w domu smażył sobie kotlet schabowy panirowany. Parę razy musiał prosić o pomoc żonę, ale w sumie udało się. Właściciel, kucharz, żona i nawet on sam - mister von Biberstein - jak się przedstawił, wszyscy uznali, że jego sznycel był bezkonkurencyjny.
Dwa albo trzy lata później znowu był znowu z żoną w Teksasie i znowu przejeżdżali koło tego samego baru. Na jego dachu odkryli rzucającą się w oczy reklamę z napisem: "Sznycle wiedeńskie według przepisu barona von Bibersteina"...
-
Cześć Jego pamięci. To był Wielki Człowiek
Miałem szczęście poznać Starowiejskiego w Moskwie w 1974 roku, gdzie przygotowywaliśmy polską wystawę przemysłową.
Nie byłby On sobą żeby nie chwalił się tam dowcipem jaki zrobił "Ruskom".
Olbrzymia 10m na 6m powiększona fotografia symbolizować miala przyjaźń polsko - radziecką. Pokazywała dwóch żołnierzy w okopie. Polak z gestem i miną tradycyjnej polskiej wyższości daje szczęśliwemu z tego powodu Sowietowi popalić papierosa. ...
-
wartburgu
niezla anegdota :)
-
@Wartburg: sznycel Pana Barona:)
Tak, to świetna opowieść:) A jednocześnie o pomysłowości Amerykanów. Myślę też, że F.S. musiał trochę opowiadać o swoich korzeniach - jako o informacji o dużej oryginalności. W czasach PRL jak wiadomo arystokracja raczej nie eksponowała swojego pochodzenia ze względu na klasowość ówczesnego ustroju. Herby lub pasy słuckie wisiały sobie po pokojach.
Ale z tego co Pan pisze wynika, że nie robił z tego problemu. Piłsudski już przecież zniósł odwoływanie sie do arystokracji z powodów oczywistych - w okresie zaborów nadano wiele tytułów, handlowano też nimi, etc. Skoro jednak F.S. był starego rodu - nie dziwię się, że podkreślał "czystość" swojego herbu.
Z drugiej strony artyści trochę "dziwaczą" - ale osobiście uważam, że bierze się to z innego sposobu widzenia świata: widzą świat przefiltrowany przez swoją maestrię w danej dziedzinie sztuki. Przez to dodają naszemu życiu trochę tego aromatu - jak zapach korzennych przypraw w cieście czy daniu.
Pozdrawiam i dziękuję za tę sympatyczną i oryginalną opowieść:)
-
@Almanzor: świetne: cały Pan Baron, polski baron!
Trudno się nie śmiać, zdrowo na dodatek z tego fantastycznego kawału, bardzo polskiego na dodatek!
Dzięki za dodanie do sztamucha F. Starowiejskiego kolejnej arcyśmiesznej opowieści!
-
Napisał pan w rozmowie
Napisał pan w rozmowie także o chrześcijaństwie:
"trzeba też mieć jakieś zaufanie do twórców wielkich systemów,"
Czy zgodzi się pan ze mną że chrześcijaństwo jest religią (kościołem) lub "systemem" nie stworzonym lecz - Objawionym ?Chrystus jako założyciel był epifanią Boga i objawił ludziom Słowo.
-
Kathrinna,
modlić się trzeba zawsze i jak najczęściej.Przy śmierci stworzenia(człowieka) jest to modlitwa dziękczynienia,że był tutaj,z nami,jako ten dar dla nas,niezależnie od tego w jakiej koszulce za życia był ubrany.Dziękczynienia Panu i wielbienia Pana,lub tego którego prawdziwego imienia nie znamy.
-
publicysta, Eine
Dziękuję
-
A kto pamięta Czaszkę Starowieyskiego
W latach osiemdziesiątych Franciszek Starowieyski wprowadził się na najwyższe XII piętro jednego z kilkunastu identycznych słupkowych bloków blisko wówczas srogo kopcących kominów warszawskiej elektrociepłowni Siekierki.
Wywiesił ze swojego balkonu kilkumetrowej wielkości zrobiona z włókna szklanego naturalistyczną rzeźbę ludzkiej czaszki. Indagowany o ten wyczyn odpowiedział dziennikarzowi, że to jest jego protest przeciwko szarzyźnie blokowiska. Dziennikarz z klasą odpowiedział, ze kojarzy mu się to ze Statuą Wolności ale durna, jak często bywa, administracja spółdzielni mieszkaniowej wytoczyła za to Bykowi proces za "niszczenie budynku".
-
@ Publicysta
Dzięki za arcyciekawą notkę Tobie a Komentatorom za równie interesujące dodatki!
-
@Eine: Chrześcijaństwo jest też wielkim systemem
Oprócz kilku innych starszych. Mam tutaj na myśli przede wszystkim Wedyzm, Buddyzm i Taoizm.
Chrześcijaństwo jest osłabione przez wielkie spory dogmatyczne: schizmę kościoła wschodniego obecnie prawosławia a potem reformację, obecnie protestantyzm.
Nikt jednak pozostający w używaniu rozumu nie twierdzi, że Jezus był mało znaczącym człowiekiem. Na podkreślenie zasługuje fakt, że bardzo znaczący przedstawiciele Wedyzmu zawsze podkreślali niezwykłość nauki Jezusa. Założyciel Ruchu Hare Kriszna - których pieśni w wykonaniu George Harrisona podałem wspominając F. Starowiejskiego - Śrila Prabhupada członek najstarszego zakonu świata "Swamich" twierdził, że między Chrystusem a Kriszną nie ma żadnej różnicy: "Chrystus czy Kriszna - nie ma żadnej różnicy. Bóg jest jeden". Za Śrila Prabhupadą stoi powaga jego dzieła: ponad 40 komentarzy do Wedyjskich pism religijnych i filozoficznych i utworzenie dużego i wpływowego Ruchu Hare Kriszna. Postać Jezusa wysoko cenił Mahathma Ghandi - zwłaszcza 8 błogosławieństw, których wagę przyrównywał do Wedyjskiej "Bhagavad-Gity".
Z drugiej Strony na kartach Nowego Testamentu nie znajdziemy krytyki Wedyzmu czy Buddyzmu - twórcy NT znali przecież te systemy. Krytykowali grecką filozofię, która nie dawała nadziei. Jak również zbędny ich zdaniem formalizm i rytualizm ówczesnego judaizmu, z poza którego mało było widać człowieka i jego relacji z Bogiem. W Nowym Testamencie znajdziemy też duży szacunek dla ówczesnej nauki: astronomii perskiej. 4 ewangelistów to byli ludzie bardzo wykształceni jak na owe czasy.
Jezus jako Boski Założyciel chrześcijaństwa nigdy przez żadnego wielkiego i autentycznego mistrza duchowości wielkich systemów - nie był kwestionowany. Religia sama w sobie, a więc w definicji, wyraża jakąś wielką Tajemnicę. O tej Tajemnicy mówił Jezus: "Ja nic nie mówię od siebie". Nie zakwestionował jego nauki nawet namiestnik Rzymu, najprawdopodobniej uczeń religii Stoi (to już moja hipoteza) Pontius Pilatus.
Sama hipoteza, że wiele miliardów ludzi, wyznawców wielkich religii - cierpi na jakiś amok, który nie pozwala im na odróżnienie rzeczy istotnych dla życia od kilograma wołowiny, nie zasługuje na uwagę.
Myślę Sz. Eine, że odpowiedziałem na pytanie? Pozdrowienia:)
-
@Neospazmin: na ówczesne czasy był awangardowy
Jak Beksiński, Henryk Tomaszewski, Jerzy Grotowski, Tadeusz Kantor.
Ale i dzisiaj wiele się można od nich uczyć - są już klasykami.
-
@almanzor: Czaszkę pamiętam - fantastyczna!
To była wspaniała prowokacja Starowieyskiego. Szokująca na dodatek. Ale większość opinii publicznej przyznała mu rację. Straszliwa i beznadziejna szarość blokowisk była wyedy zjawiskiem powszechnym - a Czaszka była urokliwa sama w sobie:)
Fajnie, że Pan przypomniał tę - jakby dziś powiedzieć - instalację, którą wszyscy mogli pooglądać w telewizji. Dzięki.
-
@jotesz24: też uprzejmie dziekuję
I cieszę się, że wielu komentatorów podało wspaniałe opowieści, kawały arystyczne Starowieyskiego, i ciekawe szczegóły - często osobiste. I dla mnie nowe i dla czytelników.
Pozdrawiam.
-
@Kathrinna: nie ma za co.To ja Ci dziekuję
Za komentarz i pytania - wcale niebanalne a mówiące o kłopotach jakie sprawia nam śmierć osób bliskich czy osób dla nas ważnych. "Kłopoty to nasza specjalność":)
-
Divina Polonia
Z wielkich dzieł Starowieyskiego i jego zaangażowania w bezkompromisowego i wymagającego zauważenia działania pod prąd bezmyślnego biegu ludzi jest Divina Polonia umieszczona w polskim przedstawicielstwie przy Komisji Europejskiej w Brukseli w 1999 roku.
http://www.fondazione-delbianco.org/seminari/images/22-Franciszek-Starowieyski.jpg
Zgwałcona Polska w pierwotnej postaci namalowana była w wulgarnym rozkroku, który Artysta w sposób sztuczny zamknął.
Kub umieszczony w tle obrazu ilustruje małość całej ludzkości i jej wszystkich problemów wobec potęgi świata. Wyobraża on sześcian o boku 1km a wewnątrz niego zaznaczona jest sumaryczna objętość całej ludzkości.
-
@almanzor: Polonia jako Divina
Myśle, że Starowieyski jest tutaj świadomym klasykiem: raz, że dał inskrypcję w łacinie, dwa, że odwołał się też do pewnej metafizyki: Europy jako jedności, Polski jako nacji nie-pospolitej mającej swój Etos. Mającej też swój Nimb, Splendor - co oznacza odrębne i oryginalne miejsce Polski w Europie.
Czy Starowieyski przedstawiając Nimb Polski nawiązał do słynnego stwierdzenia Chateaubrianda: "Polska Chrystusem narodów" a co oznaczało zdradzenie jej politycznych interesów i odzyskania własnego państwa - dla doraźnych celów Napoleona i jego impreium i budowy własnej dynastii?
Nawet gdyby - byłoby to celne wskazanie na ten dramatyczny fragment tworzenia się nowej oświeconej Europy po Wielkiej Rewolucji Francuskiej, w której o Polsce zapomniano.
I jako wtręt interpretacyjny: obfitość kształtów nie jest wulgarna - w okresie Rubensa krągłość kobiecych kształtów była estetyczną normą.
Pozdrawiam. Polska-Divina w Europie i F. Starowieyski jako tej Polski rzemieślnik-ambasador. Bardzo cenne przypomnienie.
-
@NEOspasmin: uszczuplone środowisko naturalne
Tak też myślę, że te środowisko - nasze, naturalne, w którym żyliśmy - zostało bezpowrotnie uszczuplone. I o ile my go znaliśmy - był częścią naszego pejzażu, o tyle przyszłe roczniki będą go już odbierały jako postać posągową: klasyka gatunku, artystę z katalogu polskiej historii sztuki, hasło encyklopedyczne.
Nie będzie "żywego" malowania, demonstracji telewizyjnych, prowokacji estetycznych jak Czaszka i wiele innych.
W Lublinie studiowałem (1972-1979), tworzyłem sztukę parateatralną w "warsztacie" Teatru Akademickiego KUL, który był kilka lat związany z Teatrem Laboratorium Instytutem Aktora Jerzego Grotowskiego [u którego byłem też na stażach parateatralnych]. Moja przygoda z Lublinem skończyła się w 1999 roku - po śmierci mojego promotora w 1992 postanowiłem definitywnie przerwać doktoryzowanie się.
Nie jestem jednak lublinianinem - pochodzę z pieknego i zabytkowego Przemyśla. A żyję teraz gdzieś w jakimś mieście, piszę, studiuję kolejne problemy - już dla przyjemności (już nie dla stopni:) Pozdrawiam:)
-
publicysto
cóż tu można jeszcze dodać?.....
napiszę tylko, że Twój blog to wyjątkowe miejsce...wytchnienie...to przychodzi mi na myśl....
pozdrawiam serdecznie
-
@bozena: dzięki uprzejme...
To dla mnie duży komplement. Cieszę się, że mogłem Ci sprawić przyjemność:)
Jak to się mówi w Przemyślu: kłaniam się Szanownej Pani uprzejmie!
-
@NEOspazmin: nie będzie Byka - będą inni
Nie będzie jego charakterystycznej sylwetki i głosu i jego prowokacji artystycznych. I oczywiście, że będą inni, jak nie teraz - będą później. Sztuka musi się rozwijać, nie może stać w miejscu.
Młodzież jest bardzo zdolna, w wielu dziedzinach, ma ciąg do przodu. Uczy się, pracuje, bloguje, pisze, robi instalacje, maluje, etc.
Żeby ich tylko nie blokowała z własnego urojenia tzw. klasa polityczna.
Myślę też, że Starowieyski i nie tylko on - może być przykładem, że artystą jest się do końca. A poszukiwań własnego wyrazu, własnej formy nie należy przerywać. Artyści dojrzewają powoli, najlepsze lata osiągają dopiero ok. 60-tki, a potem może być tylko lepiej.
-
@Autor
Dziękuję za ten wątek. Godny Byka!
-
@Almanzor: to jest tak zwany fason
Jego spektakle rysowania - to przecież warsztaty edukacyjne. Pokazywał jak się rysuje - nie był zazdrosny o swój warsztat
Artysta musi być artystą do końca i nie stchórzyć - inaczej usiądzie w kucki i zapłacze się na śmierć
:)
-
entefuhrer
Problem z Bogiem mam nieco inny, a może to Bóg ma ze mną problem, modlitwy to jedynie odłamek :) Muszę sobie chaos uporządkować, pozdrawiam :)
Piszę w lubczasopismach
-
19.04.2012 23:12
-
19.04.2012 23:12
-
17.04.2012 04:26
-
10.04.2012 19:13
Ostatnie notki
-
16 Wiosna Poezji: "Poetry&Paratheatre" patron medialny !!
Przemyśl – zabytkowy Rynek. Zdjęcie: Piotr Nowak, za: Wikimedia Commons ...
17.04.2012 04:23 22 -
XVI Przemyska Wiosna Poetycka 31.5-1.6: program, uczestnicy
Z prawdziwą przyjemnością informuję, że Instytut Książki w Krakowie przyznał w tym roku z puli...
10.04.2012 18:50 11 -
"Nie bądź świnią": wiersz artystyczno-rewolucyjno-strajkowy
Nie bądź świnią Po prostu nie bądź świnią to takie proste Jest piątek wieczór pierwsze gwiazdy na...
05.04.2012 19:49 29
Moje ostatnie komentarze
-
Bardzo dobre. Bardzo poetyckie.
24.05.2012 13:50
-
Pan chyba nie czyta danych i mediów: 1/ kilka dni temu kto doręczył list do Partii...
22.05.2012 16:24
-
Ostatni wynik Wałęsy: 0,71% w wyborach. Przypominma, że zgodnie ze statutem I...
22.05.2012 14:28
-
@Czerwona: nie tak prędko:) Po drodze byłem jeszcze internowany 13 grudnia 1981 roku.
Papiery z IPN mam w porządku. Obecnie w moim mieście - i nie tylko w moim, jak Polska długa...
22.05.2012 14:20
-
"Solidarność" nie powinna dbać o interesy partii politycznej "PiS". A oto powody:
1/ PiS bierze pieniądze na utrzymanie partii z naszych podatków, posłowie PiS na utrzymanie...
22.05.2012 12:54
Najpopularniejsze notki
-
"Nie bądź świnią": wiersz artystyczno-rewolucyjno-strajkowy
komentarze: 29
-
Joker ćwiczy Fiki'ego: "Między ustami a brzegiem pucharu"
komentarze: 24
-
16 Wiosna Poezji: "Poetry&Paratheatre" patron medialny !!
komentarze: 22
-
XVI Przemyska Wiosna Poetycka 31.5-1.6: program, uczestnicy
komentarze: 11
-
2012 kalendarz Festiwali: poezja, teatr, muzyka poważna
komentarze: 8
Aktywne dyskusje
-
16 Wiosna Poezji: "Poetry&Paratheatre" patron medialny !!
komentarze: 22ostatnio: PUBLICYSTA
-
XVI Przemyska Wiosna Poetycka 31.5-1.6: program, uczestnicy
komentarze: 11ostatnio: PUBLICYSTA
-
"Nie bądź świnią": wiersz artystyczno-rewolucyjno-strajkowy
komentarze: 29ostatnio: PUBLICYSTA
-
"Poetry&Paratheatre", lubczasopismo: logo
komentarze: 7ostatnio: ZHONGGUO
-
News: idzie bieda stop strajk szkolny stop Złe psy motocykl
komentarze: 5ostatnio: PUBLICYSTA
Archiwum postów
| « | Maj 2012 | |||||
| Pn | Wt | Śr | Cz | Pt | So | Nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
Moje tagi
Ulubione blogi i lubczasopisma
- Aludar 11 27
- bufon 328 8612
- Eine 558 16960
- epik 0 816
- Ewa Szumilewicz 62 1912
- hildegarda 66 1680
- Józef K 171 3521
- KAP1 125 3436
- Karolina Króliczek 309 252
- Lemoniadowy 99 7476
- maciejlowicz 41 13
- Marek Błaszkowski 101 3241
- Mariasz 70 1372
- Mimochodem VII 86 4260
- newdem 184 3590
- niktt 206 943
- nocnik 1 4815
- Pako Mega Cox 60 404
- Piotr Dwojacki 122 1137
- ShuraRU 0 849
- Stanisław Heller 83 2787
- tichy 206 11558
- Tomasz Siemieński 292 772
- weronka 594 7763
- wiedźma Margo 102 5026
- wyhaczacz 1 385
- Zebe 1192 10730
- zhongguo 102 500
Polecam strony
- Miasto
- Świat
- Robota
- Filiżanka kawy
- Filiżanka herbaty
- Muzyka
- Nauczyciel
- Szkoła
- Fotograf
- Biblioteka 1
- Biblioteka 2
- Biblioteka 3
- Ptako-teka
- Czytanki
- Zakład Historii Sztuki
- Galeria
- Malarz
- Gdzie studiować?
- Liceum dla Pracujących
- Humanizm i społeczeństwo
- Ekonomia Społeczeństwo
- Czytelnia linków
- Alternatywni
- Instytut Nowoczesnej Ekologii
- Jogin
- Gimnastyka



Franciszek to był prawdziwy artysta
chwała mu,
wdzięczność i pamięć potomnych